Rozmowy z Premierem Mateuszem Morawieckim oraz Ministrem Jerzym Kwiecińskim na temat luki w finansowaniu oświaty oraz jej wpływu na płynność finansową gmin, miast i powiatów domagali się samorządowcy podczas ostatniego posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego.

KWRiST obradowała 30 października 2019 r. w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. W trakcie posiedzenia samorządowcy ponowili apel, aby Ministerstwo Edukacji Narodowej nie dyskutowało ze związkami zawodowymi o podwyżkach dla nauczycieli bez udziału przedstawicieli JST.

O sytuacji finansowej w oświacie

Posiedzenie rozpoczęła dyskusja na temat finansowania oświaty. Informację o wysokości subwencji oświatowej przedstawił – w imieniu strony rządowej – Maciej Kopeć, Wiceminister Edukacji Narodowej. Wynika z niej, że subwencja oświatowa w 2019 r. wzrosła o 6,6% w stosunku do roku 2018. Również w 2020 r. zaplanowano 6% wzrost subwencji oświatowej w stosunku do roku 2019.

W ocenie strony samorządowej subwencja oświatowa jest jednak niewystarczająca. Zwłaszcza w kontekście podwyżek nauczycielskich pensji realizowanych już w roku bieżącym i tych zaplanowanych na 2020 r. Samorządowcy mówili o tym, że pieniędzy z subwencji nie wystarcza na podstawowe wydatki.

Płace w strukturze wydatków oświatowych stanowią w ostatnich latach między 80% a 90% subwencji oświatowej, i to bez pochodnych.

Nie zgadzamy się na to, by traktować administrację jak dwóch policjantów: dobrego, rządowego, który pieniądze rozdaje oraz tego złego – samorządowego – który pieniądze zabiera, bo samorządy, żeby znaleźć środki na edukację, coraz częściej muszą rezygnować z innych koniecznych dla mieszkańców wydatków i inwestycji – przekonywał Marek Wójcik, Pełnomocnik Zarządu Związku Miast Polskich ds. Legislacji. – Już dzisiaj powiaty są zmuszone przekazywać na edukację cały swój dochód z podatku dochodowego od osób fizycznych, a przecież te pieniądze miały (w pierwotnym założeniu) służyć finansowaniu dróg – dodawał.

Do kwestii subwencji oświatowej w jej powiatowej części odniósł się Grzegorz Kubalski, Wicedyrektor Biura Związku Powiatów Polskich. – W przypadku powiatów nastąpił oczywiście dynamiczny wzrost wysokości subwencji oświatowej, ale jest on tylko i wyłącznie efektem pojawienia się dodatkowych uczniów: doszła jedna klasa zarówno w prowadzonych przez powiaty liceach, jak i technikach. To zaś oznacza, że zwiększenie subwencji, o którym mówi MEN w całości poszedł na koszty wynikające z konieczności zatrudnienia nauczycieli, żeby zrealizować ustalenia wynikające z ostatniej reformy oświatowej – mówił Grzegorz Kubalski.

Dyrektor Kubalski wskazał ponadto, że rok budżetowy 2020 będzie dla powiatów prawdopodobnie jednym z najcięższych od co najmniej kilkunastu lat. – W przypadku powiatów nie mówimy o zapewnieniu nam możliwości rozwojowych, mówimy o zapewnieniu nam możliwości realizacji zadań bieżących na poziomie roku 2019 – wskazywał Dyrektor Biura ZPP. – Dlatego zwracam się do Ministra Edukacji Narodowej o udzielenie odpowiedzi na pytanie, czy Ministerstwo Edukacji Narodowej przeprowadziło symulację o ile nastąpi wzrost kosztów bieżących funkcjonowania oświaty na poziomie powiatowym wynikające z trzech czynników: pojawienia się nowych klas, wzrostu wynagrodzeń nauczycieli i wzrostu wynagrodzeń personelu obsługowego i administracyjnego – mówił Grzegorz Kubalski.

O problemach z finansowaniem gminnych szkół mówił Jacek Brygman, członek Zarządu Związku Gmin Wiejskich RP. – Chcemy mieć przede wszystkim kompetencję do kształtowania sieci szkół, co pozwoliłoby na racjonalizację naszych wydatków. Tyle samo bowiem kosztuje utrzymanie oddziału do którego uczęszcza 5 uczniów, jak i tego liczącego 25 uczniów – mówił Jacek Brygman. – Dlatego chcemy, aby wysokość subwencji oświatowej zależała nie tylko od liczby uczniów, ale także od liczby oddziałów – dodawał.

Pogarszającą się sytuację finansową w oświacie potwierdzają dane Ministerstwa Finansów. Zwrócił na to uwagę Andrzej Porawski, Dyrektor Biura ZMP, Sekretarz Strony Samorządowej KWRiST. – Subwencja oświatowa w 2015 wynosiła 40,4 mld zł, a w 2018 – 43,1 mld, czyli wzrosła o niecałe 3 mld. W tym samym czasie wydatki płacowe wzrosły o 5,5 mld (licząc razem z przedszkolami). To pokazuje, że różnica między środkami otrzymywanymi przez JST a wydatkami rośnie. O ile bowiem tzw. „luka oświatowa” w 2006 r. wynosiła 36%, to w 2018 r. już 54%. To pokazuje, że z roku na rok samorządy są zmuszane dopłacać do oświaty coraz więcej z własnych budżetów – mówił Dyrektor Porawski. – Podobnie wygląda sytuacja, jeśli chodzi o wydatki majątkowe. W latach 2005-2016 utrzymywały się na poziomie 2-3 mld zł rocznie. Natomiast w 2017 wzrosły do ponad 4 mld, a w 2018 r. do ponad 5 mld. I to był jeden z niesfinansowanych skutków reformy edukacji. Bo musieliśmy dostosować bazę szkół do nowych wymogów – argumentował Sekretarz Strony Samorządowej KWRiST.

Przedstawiciele strony samorządowej podawali też konkretne przykłady wzrostu kosztów oświatowych.

Kraków musi znaleźć w budżecie na 2020 r. dodatkowe 89 mln zł w związku z podwyżkami.

– Wodzisław Śląski, miasto które nie prowadzi szkół średnich, otrzyma subwencję oświatową w 2020 r. niższą o 1,3 mln zł, przy wzroście kosztów na podwyżki o 9 mln zł. To różnica 10 mln rok do roku – mówił Mieczysław Kieca, Prezydent Wodzisławia Śląskiego.

– W Sopocie środki z subwencji oświatowej na 2020 r. wystarczą zaledwie na 65% kosztów podwyżek nauczycielskich płac – wskazywał Jacek Karnowski, Prezydent Sopotu. – Tu już nie chodzi o problemy z inwestycjami, a o problemy ze złożeniem budżetu – dodawał.

– W 2019 r. Powiat Poznański otrzymał subwencję oświatową w wysokości 50 mln zł, podczas gdy wydatki bieżące na oświatę wynosiły 78 mln zł, z czego 56 mln zł przypadało na wynagrodzenia – relacjonował Jan Grabkowski, Starosta Powiatu Poznańskiego. – W 2020 r. nasza subwencja wzrośnie do 59 mln, jednak wydatki bieżące wyniosą aż 85 mln, z czego 64 mln pochłoną wynagrodzenia. To pokazuje, że jesteśmy bankomatem dla rządu, bo finansujemy to, co powinien finansować rząd – mówił Starosta.

– Przy takiej dynamice wzrostu wydatków na oświatę samorządy nie będą w stanie inwestować, co spowoduje zahamowanie rozwoju, ale także negatywnie wpłynie na PKB – wskazywał Krzysztof Żuk, Prezydent Lublina i Współprzewodniczący KWRiST.

Na zakończenie dyskusji Strona Samorządowa KWRiST zaapelowała o pilne spotkanie z Premierem Mateuszem Morawieckim oraz Ministrem Finansów, Inwestycji i Rozwoju, Jerzym Kwiecińskim. Samorządowcy chcą wyjaśnić im, dlaczego (pomimo dobrych wskaźników dotyczących wzrostu dochodów JST, np. z PIT) nie są w stanie udźwignąć rosnących kosztów reformy oświatowej i podwyżek nauczycieli.

Samorządowcy domagali się także przekazania przez Ministra Edukacji Narodowej pisemnych danych dotyczących kalkulacji subwencji oświatowej na 2020 r.

Strona Samorządowa wnioskowała także aby Ministerstwo Edukacji Narodowej nie prowadziło żadnych rozmów ze związkami zawodowymi nauczycieli na tematy związane z podwyżkami płac bez udziału jej przedstawicieli.

Podwyżka płacy minimalnej

Część posiedzenia KWRiST poświęconego wzrostowi płacy minimalnej, która w 2020 r. osiągnie 2650 zł brutto miesięcznie (17 zł brutto za godzinę) rozpoczęło wystąpienie Stanisława Szweda, Wiceministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Wskazał on, że podwyżka płacy minimalnej obejmie 420 tys. zatrudnionych w administracji publicznej (rządowej i samorządowej) z czego w administracji samorządowej obejmie 38 tys. osób. – W sumie płacę minimalną w Polsce otrzymuje ok. 10% wszystkich zatrudnionych – mówił Wiceminister Szwed. W ocenie MRPiPS podwyżka płacy minimalnej jest potrzebna m.in. aby ograniczyć emigrację zarobkową i ściągnąć do Polski tych, którzy wyjechali.

Chcemy by płaca minimalna wynosiła 50% średniej pensji. Chcemy też skończyć z sytuacją tzw. biednych pracujących, którzy nie mogą za swoją pensję utrzymać rodziny. Chcemy też kształtowania płac na poziomie unijnym: koszty godziny pracy w Polsce wynoszą w przeliczeniu około 10 euro, podczas gdy średnia unijna wynosi 28 euro – mówił Wiceminister Szwed.

Swoimi zastrzeżeniami co do zakładanego przez Rząd tempa wzrostu płacy minimalnej dzielili się samorządowcy.

Marek Wójcik wskazywał, że wzrost płacy minimalnej spowoduje spłaszczenie wynagrodzeń, a taka sytuacja demotywuje. Argumentował, że wzrost płacy minimalnej może doprowadzić do zwiększenia bezrobocia w kraju, a także do wzrostu cen towarów i usług, co z kolei może spowodować dalsze zubożenie np. emerytów. – Już w tym roku mieliśmy po raz pierwszy w historii do czynienia z sytuacją, w której średnia emerytura była niższa niż minimalne wynagrodzenie za pracę – mówił Marek Wójcik.

Eugeniusz Gołembiewski, Burmistrz Gminy Kowal i Wiceprezes Unii Miasteczek Polskich wskazywał, że wzrost płacy minimalnej będzie oznaczał dla samorządów znacznie większy wydatek, niż to przewiduje Rząd. – Po pierwsze to pociągnie za sobą roszczenia płacowe, a po drugie będziemy musieli ten wzrost uwzględnić przy wypłacie dodatku stażowego – wskazywał Burmistrz Gołembiewski.

Natomiast Jacek Brygman zaapelował, aby przy okazji wzrostu płacy minimalnej zmienić zasady finansowania zadań zleconych z zakresu administracji rządowej. – Waloryzacja dotacji na te zadania powinna się odbywać nie tylko na podstawie wskaźnika inflacyjnego, ale także na podstawie wskaźnika wynagrodzeniowego. Aby wzrost dotacji na te zadania był także uzależniony od wzrostu płacy minimalnej, czyli o koszt pracy – mówił Jacek Brygman.

W dyskusji poruszono także wątek płacy minimalnej w kontekście wynagrodzeń nauczycieli.

– Mamy ok. 600 tys. nauczycieli, a płacę na poziomie minimalnym pobiera jedynie 16 tys. – poinformował Maciej Kopeć. – Trzeba rozwiązać sprawy statusu zawodowego nauczycieli, czy awansu zawodowego. Z pewnością będziemy o tym rozmawiać po 12 listopada – dodał Wiceminister.