Polacy lepiej oceniają samorządy niż władze centralne. To daje samorządowcom solidną podstawę do sprawowania wyższych funkcji. Nie zapominajmy też o tym, że to lokalni włodarze mają najlepszą wiedzę o rzeczywistych problemach i potrzebach mieszkańców miast i wsi. I to oni wiedzą najlepiej, jak je rozwiązywać, a nie zajmować się upolitycznianiem naszego życia – mówi Tadeusz Truskolaski, Prezydent Białegostoku, Prezes Zarządu Unii Metropolii Polskiej.

UMP: W tym roku będziemy obchodzić trzydziestolecie odrodzenia samorządu terytorialnego w Polsce. Jak Pan ocenia reformę samorządową, w jakim stopniu była sukcesem, a co się nie udało?

Tadeusz Truskolaski: Ustanowienie samorządu to jedna z fundamentalnych reform po 1989 r. Na jej podstawie wprowadzono w ponad dwóch tysiącach gmin prawdziwy samorząd. Istniejące w PRL rady narodowe zostały zastąpione radami gmin o znacznie większych uprawnieniach. Dzięki temu władza znalazła się bliżej ludzi, bliżej mieszkańców gmin. To władze lokalne miały ogromny wpływ na podnoszenie poziomu ich życia – choćby poprzez skuteczne pozyskiwanie funduszy unijnych. Miało to i wciąż ma ogromne znaczenie dla rozwoju naszych „małych ojczyzn”. Zresztą, w powszechnej ocenie ta reforma jest najbardziej udanym przedsięwzięciem okresu transformacji Rzeczypospolitej Polskiej.

Trudno jednak nie dostrzegać, że funkcjonowanie samorządu terytorialnego w Polsce – zwłaszcza w ostatnich latach – jest obarczone szeregiem niedoskonałości i barier. Mam na myśli zarówno kwestie prawne i finansowe, jak i trudne relacje pomiędzy jednostkami samorządu a władzą centralną.

Jakie wyzwania stoją przed samorządem terytorialnym obecnie? Które z zadań realizowanych przez gminy (miasta) czy metropolie w najbliższym czasie będą najważniejsze?

Najważniejszym obecnie wyzwaniem dla samorządów w mojej ocenie jest zrzucanie przez rząd na barki samorządów coraz większej liczby zadań, przy niedoszacowaniu ich kosztów. To sprawia, że na realizację własnych zadań i planów dramatycznie brakuje nam pieniędzy. Do tego dochodzi niepewność związana z częstymi zmianami ustaw regulujących funkcjonowanie samorządów. W takiej rzeczywistości bardzo trudno czynić plany czy wyznaczać kierunki rozwoju. Jako samorządowiec mam poczucie, że jesteśmy pomijani w procesie przygotowywania przepisów, które to my będziemy wprowadzać. I to my i nasi mieszkańcy płacimy za te zmiany. Aktywność samorządu zależy od tego, jakie decyzje podejmuje władza centralna.

Rok 2020 będzie dla samorządów trudny, zwłaszcza od względem finansowym. Lata kolejne też nie zapowiadają się inaczej, m.in. w kontekście dostępności finansowania z Unii Europejskiej. Czy uważa Pan, że system finansowania jednostek samorządu terytorialnego wymaga gruntownej przebudowy, czy tylko korekt? W jakim kierunku te zmiany powinny pójść?

Musimy płacić za to, co rząd PiS obiecał i rozdał – bez żadnej rekompensaty. Jeżeli w Białymstoku koszty funkcjonowania oświaty rosną o 165 mln zł, a subwencja rośnie tylko o 55 mln, to 110 mln musimy dołożyć. Jak jeszcze dodamy do tego podatki, które nie wpłynęły z powodu rządowych zmian, to możemy mówić o ubytku w budżecie miasta rzędu ćwierć miliarda złotych. Nie mam nic przeciwko obniżaniu podatków przez rząd, ale w tym wypadku jest to zmiana zasad finansowania samorządu terytorialnego. I chyba żaden poprzedni rząd w tak bezceremonialny sposób nie uszczuplał dochodów samorządów, ani nie zwiększał ich obowiązków.

Uważam, że system finansowania jednostek samorządu terytorialnego wymaga poważnych zmian. Powinny one zostać wypracowane w trakcie poważnej, merytorycznej debaty o funkcjonowaniu samorządów. Tymczasem nasze apele o rozmowy z rządem rozbijają się o mur milczenia. Rząd doskonale wie, o co nam chodzi i dlatego nie chce się z nami spotykać. Chcemy dojść do porozumienia z rządem w sposób cywilizowany. Dopóki jednak społeczeństwo nie zrozumie, że dawanie odbywa się kosztem społeczeństwa, dopóki PiS-owi nie polecą sondaże, nie będą chcieli z nami rozmawiać.

W ostatnim czasie dużo mówi się o problemie gospodarki odpadami, zwłaszcza w kontekście mającej wejść w tym roku w życie rozszerzonej odpowiedzialności producentów towarów sprzedawanych w opakowaniach. W jaki sposób powinien zostać on rozwiązany?

Samorząd nie ma wpływu na produkcję opakowań, ale jest odpowiedzialny za ich zbiórkę i recykling. Jeśli te obowiązki zostałyby z nas zdjęte i przeniesione na producentów opakowań, byłoby to korzystne dla samorządów. Oby tylko kosztami tych zmian nie zostali obarczeni mieszkańcy.

Jest Pan Prezydentem Białegostoku nieprzerwanie od 2006 r. Jak Pan ocenia wprowadzoną w 2018 r. zasadę ograniczającą liczbę kadencji, którą ta sama osoba może pełnić na stanowisku wójta, burmistrza, czy prezydenta miasta?

Na podstawie własnych doświadczeń mogę stwierdzić, że rozwiązywanie problemów lokalnych, które dotyczą rzeczywistych potrzeb mieszkańców, wymaga czasu i dialogu z mieszkańcami, zbudowania zaufania. Przez czternaście lat mojej prezydentury wspólnie z mieszkańcami udało się nam uczynić z Białegostoku miasto, które prężnie się rozwija, ma nowoczesny system drogowy, sprawną komunikację miejską z nowoczesnym taborem autobusowym, sieć dróg rowerowych, bogatą ofertę kulturalną. Ludzie, którzy odwiedzają Białystok podkreślają, że jest bardzo zadbany, czysty i nowoczesny, a białostoczanie uznali to miasto za najlepsze do życia. Czy dokonanie takich zmian byłoby możliwe w trakcie dwóch kadencji? Nie sądzę. Uważam, że to ludzie w trakcie demokratycznych wyborów powinni decydować, kto i jak długo ma być ich gospodarzem, a nie odgórne rozporządzenia.

Po ostatnich wyborach parlamentarnych w Sejmie, a zwłaszcza w Senacie znalazła się „silna” reprezentacja środowiska samorządowego. Spowodowało to także powrót do koncepcji przekształcenia Senatu w „izbę samorządową”, np. poprzez zniesienie zakazu łączenia mandatu wójta (burmistrza, prezydenta miasta) z mandatem Senatora. Czy w Pana ocenie taka samorządowa reprezentacja w izbie wyższej parlamentu może wpłynąć pozytywnie na funkcjonowanie samorządu, czy to tylko pomysł, który zapewni „odchodzącym” wójtom, burmistrzom, prezydentom miast „emeryturę” w Senacie?

Im więcej samorządu w polskim parlamencie, tym lepiej. Tak się składa, że Polacy lepiej oceniają samorządy niż władze centralne. To daje samorządowcom solidną podstawę do sprawowania wyższych funkcji. Nie zapominajmy też o tym, że to lokalni włodarze mają najlepszą wiedzę o rzeczywistych problemach i potrzebach mieszkańców miast i wsi. I to oni wiedzą najlepiej, jak je rozwiązywać, a nie zajmować się upolitycznianiem naszego życia.

Słyszałem, że gra Pan w golfa. Proszę o tym opowiedzieć. Jakie jeszcze inne pasje realizuje Pan w czasie wolnym?

Moja praca wymaga pełnej aktywności, dlatego staram się dbać o kondycję. Kiedy nie muszę, nie korzystam z samochodu czy windy, wolę chodzić piechotą. Oprócz tego jeżdżę na rowerze, przynajmniej raz w roku wyjeżdżam na narty. A golfistą jestem początkującym.