Tekst: Andrzej Porawski

Pandemia sprawiła, że na nowo zaczęliśmy organizować się lokalnie, sami podejmować działania, na które jeszcze kilka miesięcy temu czekalibyśmy biernie.

Zapowiedziany przez przewodniczącego Rady Europejskiej Charles’a Michela program odbudowy gospodarki Unii Europejskiej ma być oparty na trzech filarach: konwergencji, odporności i transformacji. Oznacza to według niego, że musimy: naprawić szkody spowodowane przez Covid-19, zwiększyć naszą odporność na sytuacje kryzysowe i dostosować organizację życia naszych społeczności do nowych warunków.

Pandemia zamknęła granice, zatrzymała przemieszczanie się ludzi i wymianę towarów, wprowadziła procedury, które nagle i stanowczo powstrzymały pro-cesy dotąd powszechnie uważane za nieuchronne.

Na nowo zaczęliśmy organizować się lokalnie, sami podejmować działania, na które jeszcze kilka miesięcy temu czekalibyśmy biernie, wiedząc, że wykonają je międzynarodowe koncerny czy konsorcja. Na przykład w Poznaniu i w Lublinie podjęliśmy prace nad stworzeniem leków umożliwiających pokonanie wirusa, nie czekając, aż zrobi to Pfizer albo Merck…

Czy to rzeczywiście obwieszczony już przez niektórych koniec globalizacji? Zapewne nie – wytworzone już współzależności wyeliminowały relacje lokalne i uwikłały podmioty gospodarcze, laboratoria badawcze i inne środowiska w sieci interesów, których potencjał jest bardzo silny. Jednak wiele płaszczyzn naszego życia społecznego straci rację bytu, a w ich miejsce powstaną nowe. Zupełnie inne. Jest niepowtarzalna szansa, że będą one lokalne, regionalne. W dużym stopniu zależy to od nas – czy podejmiemy wyzwanie, by z tej szansy skorzystać…

Z pełną treścią artykułu można zapoznać się na stronie internetowej www.rp.pl