Powrót do szkół po pandemii to wielkie wyzwanie, a kluczem będzie reintegracja i stworzenie uczniom przyjaznych warunków do ponownej nauki stacjonarnej. To wnioski z gdańskiej konferencji online „Szkoła po pandemii, którą zorganizowano pod koniec kwietnia.

– Obraz edukacji zdalnej pokazał przykrą prawdę o całym systemie polskiej edukacji. Uczeń w systemie jest na końcu – powiedział Jan Modrzyński, absolwent I LO im. Kopernika w Gdańsku, współorganizator Pomorskich Mistrzostw Debat Oksfordzkich Rhetorica, a obecnie student mieszkający w Walii. To jego oraz innych uczniów głos powinien zostać przede wszystkim wysłuchany w budowie nowej szkoły. Tej dla przyszłych pokoleń. Bo edukacja po pandemii będzie mieć jeszcze więcej problemów do rozwiązania niż kiedykolwiek.

– Nasze życie bardzo się zmieniło, ale myślę że z każdego kryzysu możemy wyjść zmienieni, lepsi, możemy wyciągnąć z niego wnioski – podkreślała Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska. – Dla mnie jako matki i rodzica oraz osoby, która bierze odpowiedzialność za edukację w naszym mieście, kluczowe jest, żeby wyjść z tego kryzysu mocniejszą.

Tylko jak tego dokonać?

Przyspieszenie cyfryzacji

Rok nauki zdalnej odcisnął piętno na całej szkole. Nie tylko na uczniach, ale również nauczycielach, którzy szybko musieli się dostosować do nowej rzeczywistości i rodzicach próbujących pogodzić swoje obowiązki służbowe z nauką ich dzieci.

– Bolesne doświadczenie pandemii, izolacji, smutku. Dla nas wszystkich stało się niesamowitym doświadczeniem przyspieszenia cyfryzacji. W Gdańsku dzięki wcześniejszemu przygotowaniu udało się zabezpieczyć dostęp do komputerów wszystkim dzieciom, które tego potrzebowały. To wielka lekcja, ale trzeba zastanowić się, jaka będzie szkoła przyszłości – przyznała Monika Chabior, zastępczyni prezydenta Gdańska.

Aleksandra Dulkiewicz dodała, że europejski Fundusz Odbudowy zakłada wykorzystanie ponad 1/3 środków na tzw. Zielony Ład. A drugim najważniejszym zadaniem dla UE jest reforma cyfrowa. – Która w edukacji jest czymś szalenie ważnym. Dobrze przeprowadzona reforma może być sprzymierzeńcem nowoczesnej edukacji. Może też przygotować obywateli do brania odpowiedzialności nie tylko za swoje życie, ale również planetę, Polskę i Europę – uznała.

Zdaniem Jarosława Spychały, filozofa z Uniwersytetu w Konstancji i Collegium Civitas, cyfryzacja daje przede wszystkim spore możliwości nauczania języków obcych. Owszem, wyjazd na wymiany uczniowskie do innego kraju jest niezwykle ważny z perspektywy społecznej, ale lekcje zdalne pokazały, że w jednej chwili można zorganizować zajęcia dla uczniów z całej Europy np. Wielkiej Brytanii, Norwegii i Polski. To możliwe, jeśli przy powrocie do stacjonarnych lekcji polska szkoła nie zapomni o szansach, jakie daje internet. – Wszyscy marzymy i czekamy na powrót do realnego świata. Ale nie możemy zgubić zdobytych doświadczeń. Niektórzy odczuwają lęk przed cyfryzacją, z różnych powodów ludzie trzymają się na dystans.

Marc Sanz Lopez, Head of Google for Education, na Europę południową: – Świat nie będzie się już zmieniał tak wolno jak dziś. To szalony punkt widzenia, ale ważne żebyśmy byli przygotowani na zmiany, które nastąpią.

Magdalena Dziewguć (Google Cloud Poland): – Stara szkoła nie sprawdza się w nowej rzeczywistości, a nowej jeszcze nikt nie wymyślił. Szkołę trzeba zdefiniować na nowo, bo dzieci nie są podobne do nas. Urodziły się na cyfrowej planecie, gdzie przestrzeń wirtualna jest dla nich tak naturalna, jak dla nas podwórko. Nowa szkoła musi zostać „odmiejscowiona”, bo to nie jest budynek i fizyczne miejsce. To przestrzeń wielowymiarowa, przede wszystkim wirtualna.

Relacja ucznia i nauczyciela

Wirtualny dystans wpłynął przede wszystkim na kontakty uczniów z nauczycielami. Zdaniem samej młodzieży „pandemia zabrała nauczycielski bat nad młodzieżą”.

– Pierwszy raz okazało się, że nad uczniem nie stoi nauczyciel, nie karci, nie patrzy czy robimy notatki. Dano uczniom wybór – wyłącza się kamery, mikrofon, są ikonki. Nie ma nikogo, kto nas nadzoruje. Nie musimy nic robić na siłę czy słuchać nauczycieli, którzy nie potrafią nas zainteresować. Mamy po prostu wybór – zauważył Modrzyński. Dla niego edukacja zdalna to była szansa na lepsze przygotowanie się do matury. – Nie musiałem dojeżdżać do szkoły, chodzić na przedmioty, z którymi nie jest mi po drodze.

O przeładowaniu podstawy programowej mówi się od wielu lat. Pandemia spowodowała, że uczniowie mają jeszcze większe trudności, żeby przyswoić wiedzę, którą zdaniem Ministerstwa Edukacji i Nauki, powinny posiadać.

Wojciech Wilk z Centrum Wyzwań Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego: – Jako socjolog pandemię traktuję jako szansę. Można spojrzeć w lustro i zobaczyć nie tę twarz, którą widziało się codziennie, ale co się w niej zmienia. […] Trzeba sprawdzić, co w podstawie programowej jest niezbędne, a co zbędne. Okres nauki zdalnej był gigantyczną szansą na „wycięcie” kartkówek i sprawdzianów.

Zdaniem Wojciecha Wilka udało się dojrzeć, że niezwykle ważny w edukacji jest dobrostan psychiczny uczniów. A ten, rozumiany jako dobre samopoczucie dzieci i młodzieży, obniża się. Dostrzeżono też, że każdy z uczniów ma indywidualne potrzeby. I zrozumienie tego będzie kluczem, gdy jesienią uczniowie prawdopodobnie wrócą na stałe do szkół.

Kontakty z rówieśnikami są najważniejsze

– Reintegracja klas jest kluczem. W Gdańsku przeprowadzono badanie wśród uczniów i okazało się, że regularny kontakt poza szkołą utrzymują jedynie z jednym, może dwoma uczniami z klasy – zauważył Wojciech Wilk.

Sama myśl o powrocie do ław szkolnych, zwłaszcza bez odpowiedniego przygotowania jest pod koniec obecnego roku szkolnego stresująca. Mówił o tym Jakub Hamanowicz, p.o. przewodniczącego Młodzieżowej Rady Miasta Gdańska. – Ludzie są przerażeni powrotem, proszą o notatki sprzed kilku miesięcy. […] Najważniejszy jest bezstresowy powrót, ale patrząc, co się dzieje – tak nie będzie. Uczniowie liczą na wyrozumiałość nauczycieli.

W podobnym tonie wypowiedziała się Anna Kołodziejczak, przedstawicielka rodziców, matka dwojga nastolatków. Jej zdaniem w szkole musi nastąpić partnerski dialog między uczniami, rodzicami i nauczycielami. – Te światy się połączyły. Rodzice siedząc w pokoju obok słyszeli jak przebiegają lekcje. Najważniejsze nie będzie nadrabianie zaległości w materiale, a ponowne wejście w szkolne mury.

Filip Uniłowski, rzecznik praw ucznia w Lublinie, dodał, że uczniowie często nie znają swoich praw, chociaż spędzają w szkole najwięcej czasu. To błąd, który należy poprawić – razem z poprawą atmosfery. Kluczem jest dialog. – Chodzi o przełamanie bariery, gdzie uczniowie są na dole tej drabiny, wyżej rodzice i nauczyciele, a na samej górze dyrektor jako władca.

Szkoła przygotowuje do życia?

Czy system istniejący od wielu lat powinien dostosować się do nowego pokolenia czy młodzież żyjąca z telefonem w ręku powinna dostosować się do przestarzałego systemu edukacji? Żyjemy w świecie fake newsów docierających do nas z każdej strony. Zdaniem Jana Modrzyńskiego szkoła nie powinna jedynie podawać informacji, ale przede wszystkim nauczyć młodzież, w jaki sposób je weryfikować, jak sprawdzać rzetelność mediów.

A tego nie uda się osiągnąć w starym systemie szkolnictwa, gdzie nauczyciel nie jest mentorem, a panem i władcą.

– Pandemia odwróciła hierarchię wartości. W momencie, gdy członek naszej rodziny leżał w szpitalu pod respiratorem i baliśmy się czy przeżyje, nam wmawiano cały czas, że najważniejsze są oceny i najbliższy sprawdzian. Znam przykłady, gdy na radach pedagogicznych zamiast zastanawiać się, jak wesprzeć uczniów, rozmawiano jak robić sprawdziany i przeprowadzać klasyfikacje. Jakby wystawienie oceny było najważniejsze na świecie – skrytykował systemowe podejście do nauki zdalnej Jan Modrzyński. A to szkoła, jego zdaniem, oblała sprawdzian z pomocy dla uczniów. – Samobójstwa są drugą przyczyną zgonów wśród młodych ludzi. […] Dodajmy do tego napięcie polityczne  w Polsce. Buzuje w młodych, co było widać jesienią podczas protestów. Ile młodych ludzi wyszło na ulice? Jaka była moc tych protestów? Potrzebujemy solidarności i nie ma lepszego miejsca na zapoczątkowanie tego trendu niż Gdańsk.

Szkoła już nie będzie homogeniczna. Koronawirus pokazał, że każdy uczeń jest inny i ma inne potrzeby. Tak samo jak każdy nauczyciel ma inne podejście do prowadzonego przez siebie przedmiotu – nawet jeśli podstawa programowa w teorii jest identyczna.

Zdaniem Aleksandry Gołdys z Instytutu Studiów Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego powrót do status quo sprzed pandemii jest praktycznie nierealny.

– Szkoła powinna być przestrzenią, gdzie nauczyciele, a zwłaszcza uczniowie nie są konformistami. Nie godzą się na żadne opresje i nierówności – zauważyła.

Bo młodzież ma swoje zdanie.