Feministki mówią, że jeżeli nie ma cię w języku, to nie ma cię w ogóle. Język – bez wątpienia – kształtuje naszą wrażliwość społeczną i to, jakim językiem, jakimi słowami się posługujemy wpływa na sposób widzenia przez nas świata i tego, jak myślimy. Brak żeńskich nazw wielu stanowisk pokazuje nierówności między kobietami i mężczyznami. Jest to przejaw dyskryminacji w życiu publicznym – mówi Katarzyna Wilkołaska – Żuromska, Pełnomocniczka Prezydenta m.st. Warszawy ds. kobiet.

UMP: Jakie zadania w Urzędzie Miasta Stołecznego Warszawy wykonuje Pełnomocniczka ds. kobiet?

Katarzyna Wilkołaska – Żuromska: Jako Pełnomocniczka Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy zajmuję się koordynacją miejskiej polityki w zakresie praw kobiet. W szczególności koordynuję różne działania instytucji i jednostek miasta w tym zakresie. Warszawa ma wiele takich jednostek, to jest specyfika tego miasta. Dbam o to, aby działania podejmowane na rzecz praw kobiet przez te miejskie jednostki były spójne.

Jakie to są działania?

Naszymi priorytetami są przede wszystkim polepszenie dostępu do usług medycznych dla kobiet, przeciwdziałanie przemocy wobec kobiet, ale też przeciwdziałanie stereotypom i wyrównywanie szans kobiet zarówno w zatrudnieniu, jak i we wszystkich innych obszarach. Do moich zadań należy też prowadzenie akcji edukacyjnych i informacyjnych, a także współpraca z pełnomocniczkami i pełnomocnikami, którzy zajmują się podobnymi sprawami w Polsce, jak i za granicą.

Rozumiem, że w innych miastach również powołano pełnomocniczki, czy pełnomocników ds. kobiet?

Nie. Warszawa jest jedynym miastem, w którym utworzono stanowisko Pełnomocnika ds. kobiet. W innych miastach są pełnomocnicy, pełnomocniczki ds. równego traktowania.

Jednym z pierwszych działań, jakim się Pani zajęła po objęciu stanowiska Pełnomocniczki ds. kobiet było wprowadzenie feminatyw, czyli…

… nazw stanowisk w żeńskiej formie. Ale nie tylko, bo także męskich odpowiedników stanowisk, których nazwy mają formę żeńską, jak np. sekretarka. Chodzi więc o to, aby dana osoba, dany pracownik, czy pracowniczka miała możliwość posługiwania się nazwą swojego stanowiska pracy w formie zgodnej z jego lub jej płcią.

Zaczęła Pani od siebie?

Tak, kiedy podjęłam pracę, ustaliłam nazwę swojego stanowiska w formie żeńskiej – Pełnomocniczka. Taka możliwość była, ponieważ takie stanowisko nigdzie wcześniej nie funkcjonowało w Urzędzie, nie było go w żadnych systemach, więc mogłam poprosić, aby zostało ono zapisane w takiej formie, w jakiej sobie życzę. Od razu też zaczęłam dostawać pytania od pracowniczek i pracowników, kiedy oni będą mogli też z takiej możliwości skorzystać.

Jak wyglądała droga do wprowadzenia feminatyw w Urzędzie i podległych mu jednostkach?

Chciałam skorzystać z dobrych praktyk, które funkcjonują np. na wyższych uczelniach, czy chociażby w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, gdzie istnieje już możliwość posługiwania się nazwami stanowisk w formie zgodnej z płcią danej osoby. W Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich taka możliwość została wprowadzona zarządzeniem Rzecznika. Okazało się jednak, że w przypadku pracowników samorządowych nie jest to takie proste.

Dlaczego?

Z uwagi na obowiązujące przepisy ustawy o pracownikach samorządowych oraz rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie wynagradzania pracowników samorządowych. Zawierają one pełny wykaz nazw stanowisk. Zapisanej tam formy zmieniać nie możemy tam, gdzie podejmowane są działania wywołujące skutki prawne.

Czyli przykładowo wydając decyzję trzeba ją podpisać z podaniem takiej formy, jaka została zapisana w przepisach ustawy czy rozporządzenia?

Tak. Użycie formy stanowiska niezgodnej z przepisami prawa mogłoby powoływać zarzuty co do legalności takich działań. Taka przykładowa decyzja opatrzona pieczątka z nazwą stanowiska, w formie, która nie jest dokładnym odzwierciedleniem nazwy wynikającej z przepisów rozporządzenia Rady Ministrów, mogłaby zostać podważona.

W jakich zatem sytuacjach pracowniczki i pracownicy mogą z nazw stanowisk w formie zgodnej z ich płcią korzystać?

We wszystkich sytuacjach, które nie wywołują skutków prawnych. Przykładowo na tabliczkach przydrzwiowych, w stopkach mejli, w komunikacji wewnętrznej i zewnętrznej, na stronach internetowych, w komunikatach prasowych, na wizytówkach, czy w nagłówkach pism urzędowych.

Czyli w nagłówku pisma urzędowego będziemy mieli np. formę żeńską: dyrektorka, kierowniczka, skarbniczka, ale na pieczęci na tym samym piśmie musi być już dyrektor, kierownik, skarbnik.

Dokładnie tak.

Czy podejmują Państwo kroki w kierunku zmiany przepisów, aby posługiwanie się nazwami stanowisk w formie zgodnej z płcią było zawsze dopuszczalne?

Tak, wspólnie z Posłankami rozmawiamy na temat inicjatywy legislacyjnej, aby można było w pełnym zakresie korzystać z feminatyw. To wymaga jednak zmiany kilku ustaw i rozporządzeń, które określają nazwy zawodów i stanowisk pracowników samorządowych, ale też służby cywilnej i innych instytucji publicznych.

Rozumiem, że korzystanie z feminatyw jest możliwością?

Tak, to jest wybór danej osoby, pracowniczki, czy pracownika. Wszyscy zatrudnieni w warszawskim urzędzie zostali o niej poinformowani. Także od początku 2021 r. istnieje możliwość wymiany tabliczek przydrzwiowych, czy wizytówek, następnie zostały wprowadzona możliwość zmiany w stopkach mejli, czy systemach teleinformatycznych. Podkreślę jeszcze, że korzystanie z feminatyw jest całkowicie dobrowolne. Niczego naszym pracownikom nie narzucamy. Jeżeli ktoś chce korzystać z nazwy stanowiska w formie zgodnej z jego lub jej płcią, to mu to umożliwiamy.

W jaki sposób te formy są tworzone? Czy to pracownik decyduje, czy zostały wprowadzone w tym zakresie zasady ich tworzenia. W przypadku niektórych stanowisk może to być kłopotliwe…

Tutaj takiej dowolności nie ma. Przygotowaliśmy wykaz nazw poszczególnych stanowisk, jak są odmieniane na żeńską bądź męską formę. Korzystaliśmy przy tym z pomocy ekspertów z urzędu miasta, oraz – oczywiście z form słownikowych.

Nie mieliśmy wielu problemów z ustalaniem takiego wykazu. Pojawił on się w przypadku formy męskiej nazwy stanowiska „sekretarka”. W samorządzie forma „sekretarz: jest bowiem zarezerwowana dla zupełnie innego stanowiska „sekretarz miasta”, czy „sekretarz gminy”. Musieliśmy więc zastosować nazwę opisową „pracownik sekretariatu”. Natomiast formą żeńską dla stanowiska „sekretarz miasta”, czy „sekretarz gminy” będzie po prostu „sekretarzyni miasta”, sekretarzyni gminy”, podobnie jak mamy „burmistrza dzielnicy” i „burmistrzynię dzielnicy”.

Czy możliwość korzystania z feminatyw cieszy się dużym zainteresowaniem wśród pracowników?

Jak do tej pory – od początku roku – skorzystało z tej możliwość 50 osób. Duże zainteresowanie jest i teraz, po umożliwieniu pracownikom wprowadzenia zmian w systemach informatycznych miasta.

Czy z wprowadzeniem możliwości stosowania nazw stanowisk w formie zgodnej z płcią wiązało się ze szkoleniami dla pracowników?

Tak. Przeprowadziliśmy zarówno akcję informacyjną jak i szkoleniową. Chodziło w niej przede wszystkim o zwrócenie pracownicom i pracownikom uwagi na potrzebę zwracania się do koleżanki, czy kolegi w formie takiej, jak sobie życzy. To jest proces długotrwały, wymagający przede wszystkim przyzwyczajenia się do tych nowych form, muszą się one po prostu osłuchać. Prowadzimy też szkolenia na temat samych feminatyw i tego, dlaczego są one potrzebne.

No właśnie. Dlaczego feminatywy są potrzebne?

Słowa mają dużą moc. I mówimy, feministki mówią, że jeżeli nie ma cię w języku, to nie ma cię w ogóle. Język – bez wątpienia – kształtuje naszą wrażliwość społeczną i to, jakim językiem, jakimi słowami się posługujemy wpływa na sposób widzenia przez nas świata i tego, jak myślimy.

Brak żeńskich nazw wielu stanowisk pokazuje nierówności między kobietami i mężczyznami. Jest to przejaw dyskryminacji w życiu publicznym. Jeżeli bowiem zwrócimy uwagę na to, że im niższy status zawodu, tym nazwy żeńskie są bardziej naturalne (sprzątaczka, kelnerka), im wyższy (premier, minister, profesor, czy generał) formy żeńskie praktycznie nie są stosowane. W konsekwencji kobieta, która na polu zawodowym chce dorównać mężczyznom jest zmuszana do używania form męskich stanowisk. Jeżeli tego nie robi, to naraża się na niepoważne traktowanie. To trzeba zmienić. Trzeba zmienić sposób, w jaki postrzegamy władzę i wysoki status społeczny. Tylko w ten sposób możemy budować społeczeństwo, w którym kobiety i mężczyźni mają równe szanse.

– rozmawiał Michał Cyrankiewicz – Gortyński